Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Powrót po latach... - Laj.c0.pl
13
Cze
2011
... a dokładniej po roku. Od roku, od rozsypania mi się ekipy nie byłem na żadnej imprezie airsoftowej. Dopiero miniony weekend jako pierwszy od tego czasu upłynął mi pod znakiem airsoftu. Sobotni trening, który przerodził się w spacer w szpeju po lesie oraz niedzielna strzelanka z prostym scenariuszem na Fakro.

Chciałbym przy okazji napisać coś odnośnie ilorazu inteligencji części maniaków ASG. Otóż wśród ludzi z którymi miałem okazję się postrzelać niewielu było takich, którzy potrafili zrozumieć ten prosty scenariusz, nie chciałbym widzieć ich min podczas tłumaczenia mechaniki LARP'ów czy Mil-Sim'owych zasad CCS. Kondycja intelektualna airsoftowców moim zdaniem z każdym pokoleniem spada. Inaczej nie potrafię opisać tego, jak licealiści czy nawet już studenci nie potrafili zrozumieć tego, że scenariusz wymaga tylko i wyłącznie zdobycia skrzyni z Rozpierdolexem(czytaj cegłami :D), siedzenia przy niej 15 minut, przeniesienia jej do budynku Fakro i obrony przez następne 40 minut. Dowódcy strony po której grałem woleli podzielić się na dwa ośmioosobowe składy, jeden miał znaleźć skrzynię, drugi przejść na Fakro aby wspomóc ośmiu innych obrońców którzy byli świetnie zgrani i nie potrzebowali niczyjej pomocy.

Brzmię teraz jakbym pozjadał wszystkie rozumy a przecież nie strzelałem od roku. Teoretycznie racja, jednak ten rok przerwy pozwolił mi nabrać dystansu do tego hobby. Teraz nie jaram się każdą akcją związaną z ASG, tylko odpowiednio rozegranymi taktycznie scenariuszami a wczorajszy taki z całą pewnością nie był. Grę można było skończyć w ciągu nieco ponad godziny, gdyż wróg również się rozdzielił. Dwa oddziały bez problemu pokonałyby wroga przy skrzyni, obroniłyby jej przez wymagane 15 minut(biorąc pod uwagę fakt, że respy trwały 5 minut) a następnie dość okrężną drogą przeniosły ją do budynku. Obrona  go w ciut ponad 20 osób(sporo ludzi szybko "uciekło" z pola walki do domów) przez 40 minut nie była by problemem dla oddziału który miał w posiadaniu świece dymne, bodajże dwóch snajperów i dwie zgrane ekipy strzelające ze sobą już kilka lat.

Jedyne z czego jestem zadowolony to samotne akcje i wybijanie dwójek i trójek przeciwników na ich własnym terenie. Mniam ;p Postąpiłem samolubnie ale nie miałem innego wyboru gdy oddział został przygwożdżony a następnie rozbity.

Przy okazji chciałbym przeprosić kolegę który musiał zwrócić mi uwagę, gdy zostałem przez niego trafiony. Byłem pod wpływem niewielkiej ilości adrenaliny. Pozdrawiam też panów od "pokojowego rozejścia się", dwóch z nas i tak by zginęło więc tak było lepiej.

Nick:

Pytanie kontrolne: Jak ma na imię Adam Małysz?

Komentarz:



Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze